Przekręty   Magdy na stronach 1 i 2

na stronie 3 przekręty sądu, na 4 przekręt RODK , 5-6 sprawa karna - film!

2  3  4  5  6

Zobaczcie o co chodziło w moim Małżeństwie - zobaczcie kwoty na - od strony 3

konto złożone na moje nazwisko przez Magdę Just - później moją żonę

mbank-pdf

ale płaciłem też kredyt - a z konta kredytowego też znikały pieniądze...

multibank

6-wyrok za próbę kontaktu z synem 10 miesięcy więzienia!

 

 

Oto fragmenty pamiętnika Magdaleny F.

stąd można się zorientować - ze fałszywe badania lekarskie, fałszywe zaświadczenia Magda ma we krwi

umieszczenie tego pamiętnika ma jeden cel - przywrócenie dziecku ojca
bo z matką - która nauczy go oszukiwać innych ludzi nie może mieszkać

Moi rodzice uczyli mnie, że w życiu trzeba być uczciwym - bo tylko ta metoda popłaca, bo jak się wyda kłamstwo to będzie wielki wstyd

(pamiętnika bym nie zamieścił bo brzydzę się takimi metodami - ale nie mam wyjścia - Magda podała moją stronę do prokuratury
- niech się prokurator dowie - jaki to gagatek z Magdy - jak idzie przez życie po trupach - byle osiągnąć swój cel)

strona ta ma poza tym cel edukacyjny - ma przestrzec ojców przed zaufaniem do swoich żon
 

 będzie opublikowana aż do momentu gdy syn będzie z tatą - który będzie go chował w prawdzie

a teraz pamiętnik niegrzecznej żony

(Teksty wytłuszczone na grubo są zaznaczone przez administratora – są najciekawsze)

 

 

4. VII 2003  Piątek Łódź

MAN ON THE MOON, trzymajcie mnie, bo właśnie trafiła mnie cholera !!! Moja cierpliwość uległa całkowitemu wyczerpaniu. Mam firmę Clement oficjalnie w dupie ! I prawie im to dziś powiedziałam. Nasza współpraca nie jest już dłużej możliwa. Od jakiegoś czasu pałałam coraz większą niechęcia do firmy, ale teraz rzygać mi się zwyczajnie chce na samą myśl o tej firmie. Podwyżki nie dostałam żadnej i nie wirze, żebym cokolwiek dostała, a zakres obowiązków ciągle mi się rozszerza. Ostatnio nie ma właściwie dnia, żebym nie była odsyłana do bzdurnej. Bezmyślnie biurokratycznej roboty papierkowej w imporcie i eksporcie. Ale ze nie jest to polecenie służbowe – musze je wykonać. Tylko że nie do takiej pracy tam poszłam! Nie o tym była mowa, kiedy mnie zatrudniali! Albo jeśli chcą, żebym to wszystko robiła, to niech mi do cholery za to zapłacą! Bo traktują mnie jak dziewczynę do wszystkiego. A dziś do czerwoności doprowadził mnie to że formalnie w obowiązki wpisali mi prace w imporcie i eksporcie! O nie, pierdolce jedne! Tak nie będzie! Do takiej roboty możecie sobie wziąć panienkę po liceum, a nie mnie! A jeszcze, jakby tego było mało, z powodu przesunięć urlopowych od poniedziałku mam na 4 tygodnie przejąć do tego wszystkiego sekretariat! Z kona spadli! Za te pieniądze, te śmieszne 693,35 PLN na rękę to mnie się nawet nie opłaca o 6:15 rano wstawać, co dopiero mówić o tym wszystkim co chcą mi wepchnąć!

 Gdyby nie te cholerne ankiety do mojej pracy magisterskiej, to w poniedziałek złożyłabym wymówienie. Ale nie mogę, a to wkurza mnie jeszcze bardziej! Ale wymyśliłam coś innego. Coś czym im dokopię. I to solidnie. Chcę mianowicie wziąć „lewe zwolnienie lekarskie. Podkładkę legalną mam – nogę po operacji. Mój chirurg bez problemu wypisze mi wszystko, bo to przyjaciel mamy. A jak jeszcze przez 3 dni zrobię szopkę w firmie, zacznę kuleć, skarżyć się, to jeśli w Czwartek mama zadzwoni z informacją, ze rana mi się otworzyła, jestem w szpitalu, nie mogę chodzić i mam 10 dni zwolnienia, to nikt nie powinien domyślić się , ze to przekręt. A ja bynajmniej nie będę mieć wyrzutów sumienia. Są cholernie nie fair w stosunku do mnie, więc niech nie spodziewają się nic lepszego w zamian. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie… Jeśli tak wygląda polityka jakości w zakresie Rlt, to niech mają za swoje, A ja osiągnę mój cel.

Będę miała 10 dni wolnego, które będę mogła poświęcić na pisanie pracy, odpocznę od tej przeklętej firmy i przy okazji moją nieobecnością utrudnię im egzystencję. Niech się sami martwią, kto zajmie się moimi obowiązkami, do tego sekretariatem i pomocą tym dwóm biurwom głupim z importu i eksportu. Nie mój problem, nie mój ból. Nabawiłam się do nich wszystkich obrzydzenia i z całą pewności nie będę miała , i nie mam rozterek natury molarnej na tle tego co robie. System demotywacji ludzi do pracy mają więcej niż doskonały. I jeśli tego nie widzą to a im to unaocznię. Myślałam, że zostanę tam do końca sierpnia, ale nie ma mowy. Intensyfikuję szukanie nowej pracy i odchodzę, kiedy nadarzy się okazja. Nie będę pracować w firmie, w której traktuje się mnie ajk urządzenie wielofunkcyjne, wymaga coraz więcej, a płacie jak strażnikowi nocnymi albo i mniej…. Może jestem i młodym pracownikiem, ale na takie traktowanie nie załguję . I zamierzam im to dobitnie pokazać. Ale jeszcze chwilę wezmę na wstrzymanie. Najpierw pojdę na zwolnienie, bo bez tego oszaleje, potem zrobię ankiety, bo mi to potrzebne, a potem złożę wymówienie. I wygarnę wszystko co mi leży na wątrobie. W sposób do bólu kulturalny, ale też absolutnie szczery i dobitny. Usłyszą wszystko. Nie mam złudzeń co do tego, ze to miało by szansę coś zmienić. Przy takich tępakach i zaślepionych kasiarzach nie ma mowy o zmianie. Dla nich liczy się tylko ich własna kasa , wszystko inne mają gdzieś.

Ale chociaż sobie ulżę . A potem niech się dzieje co chce. W umowie mam dwutygodniowy okres wypowiedzenia. Może da się go skrócić do zera, ale raczej nie sądzę. Tylko że te dwa tygodnie jakoś wytrzymam. Atmosfera będzie z ołowiu ale chociaż sprawa stanie się jasna. Nie będę się silić na uprzejmość i będę mogła już mieć wszystko w poważaniu. Wiem też, że to pewno źle o mnie świadczy, ale zamierzam sabotować działalności tej cholernej firmy. Tak mi dopiekli do żywego! I to nie tylko dziś. A mam dosyć pracy na stanowisku, które wymaga jedynie umiejętności czytania i pisania na maszynie!. Bo wyjdzie że lada moment cała moja robota do tego właśnie Się sprowadza. Skoro 3 dni w tygodniu mam zajmować się właśnie tym, mieć na głowie sekretariat – to kiedy załatwię moje podstawowe obowiązki ?

Nie wiem , może ja czegoś tu nie rozumiem, ale to jest jakaś koszmarna paranoja ! O co w ogóle chodzi ?!? . nie do takiej pracy tam poszłam, nie na takie warunki się pierwotnie zgodziłam. Owszem podpisałam im dziś kwit o poszerzeniu zakresu moich obowiązków, mogłam tego nie robić, ale co dałaby próba negocjacji? Rozstanie w trybie natychmiastowym ? A co z ankietami ? Cóż, zależy mi na nich na tyle mocno, że jeszcze chwilę tę popitoloną firmę zniosę…. Same Kwestionariusze są gotowe, jest szansa, że jak będę na zwolnieniu, to nasz spec od jakości ruszy je trochę z miejsca. A po powrocie ja dokończę. Zbiorę dane, na piśmie będę miała, ze klienci nie SA zadowolenie, co akurat gołym okiem też widać, wpasuję to w tekst mojej pracy i już. A firma Clement zostanie tylko pozycją w moim CV i wspomnieniem ostrej szkoły życia. Postaram się o to . Będę miała choć taką mściwą satysfakcję.

I coare You still having fun ?!?

5 VII 2003  Sobota Łódź

MAN ON THE MOON, wczorajsza historia w firmie wyprowadziła mnie do tego stopnia z równowagi, ze jeszcze teraz nie mogę się wyciszyć… Ale chociaż udało mi się porozmawiać z Januszem przez internet. Może jeszcze w lipcu zjawi się w Polsce. Może jeszcze w lipcu zjawi się Polsce. I wiem też , że chce się ze mną zobaczyć.  … Wszystko pięknie, tylko niech nie skończy się na słowach! Niech on już tu będzie. Zwłaszcza teraz, kiedy go tak cholernie potrzebuję… Bo ile można żyć bez powietrza ….?

7 VII 2003  Poniedziałek Łódź

MAN ON THE MOON, chcieli wojnę to mają . Od czwartku idę na zwolnienie co najmniej do końca przyszłego tygodnia. I niech się sami martwią, kto będzie robił za pomoc biurową i zajmie się sekretariatem. Nie mój ból. Moje zasadnicze stanowisko pracy wyprowadzę na prosta, a reszta mi dosłownie wisi, dynda i powiewa. Rozmawiałam już o tym z moim chirurgiem, dr Morawcem, i zwolnienie będę miała bez problemu. Wystarczy, ze zjawię się u niego w czwartek rano, a on już napisze mi wszystko co trzeba. Zdaję sobie sprawę z tego , że to nie jest uczciwe, ale nie budzi to i tak żadnych moich rozterek natury moralnej i jeśli szefowie tej firmy nie mają pojęcia o tym, co to odpowiedzialne i mądre zarządzanie personelem, to nie się liczą z konsekwencjami. Ja nie zgadzam się ani na warunki, które mi proponują, ani na zakres moich obowiązków (degradujących mnie totalnie), ani tym bardziej na te psie pieniądze, które z tego mam. Ale że trzymają mnie w tym cholernym Clement jeszcze mojej ankiety, więc nie mogę odejść. Jednak żeby nie oszaleć musze się od nich na parę chwil uwolnić. Urlopu mi teraz nie dadzą – cóż, wezmę sobie sama. Nogę mam po operacji, wiedza o tym, a po dzisiejszym już wiem, ze symulacja pogorszenia jej stanu bardzo dobrze mi wychodzi… Tak, zdecydowanie przekonywująco wypadłam w tej roli. I dzięki temu zepchnęłam sobie z głowy konieczność latania z papierami po firmie. aIe mam się czym chwalić, ale z tym zwolnieniem był dobry pomysł. Kombinować to ja potrafię….  A tak poza tym jeszcze, to podrzuciłam dziś do Apsys’a (firmy w której pracuje Boruniowa) moje CV i listy motywacyjne. Jutro w podobnym celu wybieram się do UDES’u a mam jeszcze namiary na jedną osobę w Hutchisonie. Chlebodawcę musze zmianie jak najszybciej dla własnego dobra a to oznacza intensywne działania. Lekko nie jest, ale wierzę że mi się uda. Znasz przecież moje motto ; Ce qui ne me tue pas – me renforce….

7 VII 2003  Poniedziałek Łódź

MAN ON THE MOON, jeszcze tylko jutro I idę na zasłużony odpoczynek do tej cholernej (żeby nie powiedzieć popie….ej firmy. Jakby tego , co już miało miejsc było mało , firmowy informatyk powiedział mi rano , że jeszcze w piątek Baśka kazała odciąć mój komputer od Internetu! Nawet mnie to rozbawiło! Co to ? – Zemsta na to, ze w piątek poszłam do magazynu złożyć mała wizytę Michałowi Langerowi iu konkurencji ? Zresztą z Internetem czy bez pracować będę tak samo, a do celów prywatnych nie jest mi potrzebny, bo mam stałe łącze w domu. Więc jeśli tej durnej babie wydawało się, zę mnie to obejdzie, czy zaboli, to pudło. Tm bardziej że informatyk jej polecenia nie wykonał, a jedynie mnie o tym poinformował. Miło z jego strony. Po prostu nie będę tykać Internetu w firmie i już . A o moje służbowe e-maile niech się sami martwią. Wręcz poszli mi na rękę – próbując utrudnić mi pracę, sami się sabotują jak to miło z ich strony…. Eh…. Już mi słów brakuje. Dno totalne i kpina jeszcze głębsza co oni robią. I tak sobie myślę, ze półtora tygodnia wolnego to za mało i wielce możliwe, ze poproszę o dwa. Nie mój ból, jak sobie Poradza. Jedyną rzeczą, która mnie obchodzi w tym bagnie, są moje ankiety. I tak naprawdę to również jedyny powód, dla którego jeszcze się z tego koszmarnego interesu nie wypisałam. Ale już niedługo. Teraz sobie od nich solidnie odpocznę, zyskam siły, aby jeszcze przez pewien czas stawiać im czoło i znosić tę farsę, a potem nastąpi chwila mojego triumfu. O będzie arcy przyjemna dla mnie chwila, kiedy wręczę im moje wymówienie…. Dosłownie nie mogę się już doczekać. Cóż nie wątpię, że po tym będą chcieli zatrzeć każdą sekundę mojej egzystencji w firmie, ale nie wiele będzie mnie to już obchodzić. Chciałabym tylko jeszcze do tego momentu znaleźć Iną pracę, żeby nie odchodzić w próżnię…. Ale z drugiej strony chyba jednak wolę pobyć siebie jakiś czas bezrobotna niż siedzieć w Clement i ominąć, jak mnie tamtejsza atmosfera zżera od środka, Zresztą zobaczymy. Pracy szukam i wierzę, ze będzie dobrze. Musi być…

9 VII 2003  Środa  Łódź

MAN ON THE MOON, od jutra mam już dwa tygodnie kuracji odtwarzającej organizm. Anty – Clement’owej. I będzie to najprzyjemniejsze 14 dni od nawet już sama nie wiem kiedy. Potrzebuję tego odpoczynku jak powietrza i naprawdę nie mój ból jak sobie poradzą beze mnie…. Ciekawe co się będzie działo kiedy jutro rano jak moja mam uszczęśliwi uch informacją o moim zwolnieniu. Zachwyceni nie będą, to pewne. Ale nie sądzę też żeby się czegokolwiek domyślali, bo mam ważenie że moja szopka z nogą wypadła przekonywująco. Cóż, co ma być to będzie. Ale ja musze od tego bagna odpocząć. A tak w ogóle, to jest jeszcze jedna ważna rzecz. Rano do firmy zawitał dziś Michał Langer zamienić słowo a propos planu wyjazdu do Wawrzkowizny, No i jedziemy ! nie w ten, ale w następny piątek i zostajemy do niedzieli. Domek 4- osobowy już Est zarezerwowany. A to , co jest najlepsze to spora szansa, ze pojedzie z nami Janusz! Dzwoniłam już do niego i o ile coś mi planów nie pokrzyżuje, to wybierze się tam z Moniką, Michałem i ze mną… Chyba nie muszę Ci pisać, jak bardzo się z tego powodu cieszę,.. Niczego innego nie pragnę tak bardzo jak tego, żeby tu przejechał i żeby udało nam się spędzić tych kilka chwil razem…. I tylko boję się to zapeszyć.. Ale może wreszcie coś ułoży się po mojej myśli… tak bardzo tego chcę tak bardzo mi go brakuje i go potrzebuję… Chcę żeby tu już ze mną był.. Ale niedługo. Mam nadzieję…

10 VII 2003  Czwartek Łódź

MAN ON THE MOON, czuję się jak więzień na 14 – dniowej przepustce. I jest mi cholernie dobrze! Od rana wszystko poszło gładko – zwolnienie dostałam na 2 tygodnie, a uszczęśliwieniem firmy tą wiadomością zajęła się mama. I mam święty spokój ! Po tym jednym dniu czuję się już wypoczęta jak po miesiącu wakacji. A to dopiero początek. Fakt, ze muszę się od juta wziąć do roboty, żeby dokończyć pracę mgr, ale to jest o niebo lepsze od pracy w tej cholernej firmie. A jeszcze dzisiaj zadzwonili do mnie ze Stomila – Olsztyn i zaprosili na rozmowę…

Kolejne dni są opisem tęsknoty za Januszem – nieistotne dla sprawy, ale…za kilka dni  znowu się dzieje….

14 VII 2003  Czwartek Łódź

MAN ON THE MOON, niniejszym  moją przygodę z firma Clement mogę uznać za zakończoną. I jest mi z tym cholernie dobrze! Moja decyyzja i złożone wymówienie tak rozwścieczyły szefa, że od poniedziałku do końca sierpnia wysłał mnie przymusowy urlop. Jak miło z jego strony….! A że juro jest święto, więc dziś był mój ostatni dzień bytności w tamtym bagnie. Oby nigdy więcej…Tym bardziej, że ich zachowanie było poniże krytyki. Nie dość że przetrząsnęli mój komputer i zażądali wyjaśnień co do niektórych (firmowych !) plików, to jeszcze zabronili mi wykorzystywania (moich!) ankiet w pracy mgr!. Przegięli! To było zwykle świństwo, bo ja tylko dla tych ankiet tam pracowałam! Ale nic to,. Zadzwoniłam do promotora i da się to w bardzo prosty sposób obejść… Wystarczy , że nie wspomnę o jaką firmę chodzi i minimalnie zmodyfikuję dane. Dodatkowo zabezpieczyć się mogę zastrzegając sobie nieudostępnianie pracy nikomu bez mojej zgody. Nie będą więc nawet mogli mnie sprawdzić! Cóż, nie spodziewałam się po nich niczego dobrego, ale nie aż takiej świnie… Eh, dobrze, ze to już za mną. Następny tydzień mam zatem wolny, a pracę w Inmedio zacznę w ostatnim tygodniu sierpnia, bo jest taka możliwość. I oby tam wszystko ułożyło się już dobrze….

zobaczcie teraz co z tego przekrętu żony wynikło:

szef wściekł się- bo Magda dodatkowo zablokowała program - który tylko ona znała - zahasłowała go, szef się wściekł - przystawiał nawet Magdzie pięść do twarzy tłumacząc że tak się nie robi

ale szef to jedno - zobaczcie teraz konsekwencje:

1 Magda musiała zmienić treść pracy magisterskiej

2 ankieta którą robiła - stała się nielegalna a przecież:

3 powstaje pytanie czy jej praca magisterska jest legalna

czytaj dalej: strona 2