3 przekręt sądu

na stronie 3 przekręty sądu, na 4 przekręt RODK, 5- sprawa karna - film!

1  2  3  4  5

 

                          

Po 7 latach walki 4 kwietnia 2017r mogę opisać to tak

oboje wzięliśmy kredyt - 4 500 zł na miesiąc, czynsz 1000

ja zostałem zobowiązany do płacenia okupu za zabrane dziecko - 1500 zl,

 żona nie spłaca 1/2 czynszu, ani  1/2 kredytu

zarabiałem 6000 zł na miesiąc (trochę więcej niż żona)

kredyt wzięliśmy na rok na czas przeprowadzki

co zrobił sąd? - uznał wyrok z mojej winy bez żadnych dowodów, na podstawie pomówień
że kochanką jest moja przyjaciółka -żona kolegi którego znam od 1980 roku, nigdy nie żyli w rozłączeniu
nigdy się nie rozstali, co więcej nigdy z nią nie mieszkałem - co jest
w rozwodzie - że pomieszkiwała u mnie, że ja założyłem obozy na Białorusi dlatego nie mogę widzieć syna

po 7 latach walki - dług wynosi 1,5 mlna zł z tytuł niespłaconego kredytu, 130 tyś dla Alianz
25 tyś dla Spółdzielni, ja straciłem z tytułu pracy około 960 tyś zł przez 7 lat

czyli dług jaki zrobiła żona z bankiem i sądem wynosi ponad 2,5 mlna zł

przestałem płacić czynsz, kredyt, straciłem syna , mieszkanie, samochody,

a teściowie z Łodzi bawią się kosztem mojego życia
kupują trampolin dla wnuka, żyją na mój koszt

bo okup za wnuka płaci 75 letni dziadek Fabisiak ...
zastraszony w sądzie Łódzkim przy pomocy karabinów


 

pełna historia przekrętów sądu:

Procedura utrudniania  opieki przez Sad Okręgowy w Warszawie z synem Markiem:

sygn. akt VIC/541/10

19 marca 2010r moja żona. zabrała niespełna 2 letnie dziecko z domu rodzinnego w  Warszawie bez mojej zgody zabierając  nie tylko dziecko ale i mój  samochód  używany dla celów  służbowych, wywożąc wspólny majątek ,wyposażenie dziecka, łóżko, pościel, obrączki, aparaty fotograficzne. Posiadała już  kopie dokumentów dla celów alimentacyjnych tj . PITy  męża i umowy o dzieło. Zgromadziła przygotowywaną wcześniej dokumentacje :    nagrania rozmów, foto nie wyniesionych śmieci  po to żeby  szkalować przed Sądem  i udowadniać fakty które nie miały   pokrycia w rzeczywistości. Wyjechała  do jej rodziców do Łodzi.

28 marca 2010r  wraz z jego rodzicami, którzy od urodzenia   sprawowali bezpośrednią opiekę nad dzieckiem  pojechałem do Łodzi celem wyjaśnienia powodów wyjazdu  matki i zabrania syna.

Od tamtej pory kiedy żona nie zgodziła się na powrót do Warszawy z powodu innych planów na życie zaczęła się nagonka  z jej strony i strony teściów na moją rodzinę mimo, że wcześniej spędzali u nich mnie święta i różne uroczystości.

Nagonka zaczęła być wspomagana przez wyspecjalizowaną w tej dziedzinie kancelarię adwokacką.

Natychmiast zaczęło się izolowanie ojca od dziecka oraz dziadków ojczystych. Żona ustaliła w SMSie, że mogę zobaczyć dziecko raz na dwa tygodnie.                                 

7 kwietnia 2010r wymeldowała się z mieszkania

26 kwietnia 2010r wysłała do mnie list -  Wezwanie do zapłaty 2500 zł alimentów  oraz Wezwanie do

regulowania czynszu i kredytu. Zagroziła w tym wezwaniu, że jeśli zaniecham  płatności czynszu i rat kredytu będzie domagała się   sprzedaży mieszkania w drodze postępowania KPC a kosztami  zaległości obciąży mnie. Zarządziła wynajęcie przypadającego jej ½ udziału w mieszkaniu. /Dowody w aktach sądu/

  Kredyt na nabyte wspólnie mieszkanie hipoteczne, wspólnie podpisana umowa  kredytowa wynosiła

  wówczas  olbrzymią kwotę - równowartość mieszkania  i był denominowany we frankach szwajcarskich,

(Art. 35 KRiO  mówi wyraźnie, że w czasie trwania wspólności ustawowej żaden z małżonków nie może rozporządzać majątkiem   ani  nie zobowiązywać się do rozporządzania udziałem ,który w razie ustania wspólności przypadnie mu w majątku wspólnym …..)

       Nie odpowiedziała na moje pismo gdzie pytałem  :

"Jak zamierzasz zapewnić przyszłość naszemu synowi. Wobec braku zgody na powrót z synem do naszego mieszkania w Warszawie wzywam cie do opisania  w jaki sposób zapewnisz synowi warunki mieszkaniowe i finansowe przez najbliższe 5 lat/ z wykluczeniem roszczeń wobec mnie/w aktach sądu/

                            Pismo to pozostało bez odpowiedzi . Wniosek  mój został skierowany do Sądu o zobowiązanie  powódki do  przedstawienia   odpowiedzi jako planu wychowawczego nie został dopuszczony  przez sąd  .

Oznacza to,że od czasu kiedy się wyprowadziła  interesują  ją tylko i wyłącznie  pieniądze ,okup za syna ,spłata wspólnego mieszkania i czynszu tylko przeze mnie.

   Nigdy nie udzielała się w spłacie kredytu i czynszu  a   realizowała    zakupy na własne cele i własne przyjemności i wyjazdy z dzieckiem co 2 tyg. w „Polskę”       /dowody w aktach sądu/

28 kwietnia 2010r wpłynął do Sądu Okręgowego w Warszawie pozew rozwodowy  otrzymał odpis  . 24 maja 2010r  Nigdy    przedtem nie było mowy o rozwodzie,

Zawnioskowała  .  2500 zł alimentów

                              ustalenie kontaktów z dzieckiem w pierwszą i trzecia sobotę w godz. 10-18 w miejscu zamieszkania matki zabezpieczenie   miejsca zamieszkania dziecka każdorazowo w miejscu pobyt u matki.

10 maja 2010r zanim otrzymałem pozew rozwodowy Sąd Okręgowy w Warszawie wydal

 postanowienie ustalając na czas trwania postępowania miejsce pobytu dziecka w każdorazowym miejscu  zameldowania matki. 

 Podstawą  dla sądu był  zgromadzony dotychczas w sprawie materiał dowodowy.

  Był to materiał dowodowy tylko matki !!.

Bez dowodów drugiej strony, bez wysłuchania mnie ,do czego ma on prawo konstytucyjne Sąd będąc "w prawie"  uznał na posiedzeniu niejawnym, że art. 299 kpc nie obowiązuje ... wystarczają fałszywe dowody drugiej strony.  

    Sąd złamał prawa moje wynikające z art. 45 ust 1 i art. 77 ust 2 Konstytucji RP a tak z art. 6 ust 1 Europejskiej konwencji o Ochronie praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz art. 14 ust 1 Międzynarodowego Paktu Praw  Obywatelskich.

  Prawo każdego obywatela znajdującego się pod jurysdykcją  Rzeczypospolitej Polskiej dotyczy jawnego rozpatrzenia sprawy.

       Dziecko dla matki miało być środkiem przynoszącym dochód – taki wymiar ma postanowienie

   Sądu z 10 maja 2010r

 

 

 

28 maja 2010r  zażaliłem postanowieni wnosząc  o uchylenie postanowienia  lub przekazanie do rozpatrzenia w apelacji.

                       Wniosłem o zabezpieczenie miejsca    pobytu dziecka przy ojcu.

....Dopiero po 3 miesiącach

27 sierpnia 2010r Sad  przekazał zażalenie do Sądu  Apelacyjnego  a konflikt o dziecko narastał. .Matka  nie dopuszczała ojca do dziecka i  dziadków ojczystych.

   Sad w tym  czasie gromadził przeciw pozwanemu fałszywe dowody słane przez powódkę.

Pozew rozwodowy otrzymałem  24 maja2010r  i odpowiedziałem na niego 5 czerwca 2010r

Wydanie postanowienia Sądu z 10 maja 2010r umocniło matkę  w przekonaniu, że jedynie ona ma prawo do dziecka.

24 czerwca 2010r  żona wniosła o ograniczenie kontaktów z synem w co druga sobotę.

7 czerwca i 20 czerwca 2010 żona przysłała  list do dziadków ojczystych, że nie są zdolni do zabierania wnuczka do siebie ani do domu w którym dotychczas sie wychowywał przy ich wydatnej pomocy.

28 czerwca żona skierowała do sądu  wniosek o włączenie do dowodów doniesienia do policji jakie złożył teść mnie a dotyczyło tego że rodzice mnie wskazywali na niegodziwość jego córki która postępuje jak w filmie TATO  i uznaje ich darowiznę dla syna za wspólnie wypracowane przez strony  .

6 lipca 2010r żona  skierowała do Sądu następne   pismo  z pomówieniami ,których w pozwie rozwodowym nie było. 9 stron szkalujących nieprawdziwych faktów które nigdy nie miały miejsca, a były wymyślone  dla celów zdyskredytowania mnie i jego rodziców którzy deklarowali dalszą pomoc nad opieka nad dzieckiem w wyniku powrotu dziecka do ojca.

    Sad dalej trzymał na półce moje zażalenie  z 28 maja 2010r.

28 lipca 2010r żona skierowała do Sądu następne pismo szkalujące mnie a w tym czasie nie dopuszczała lub wypędzała fizycznie mnie od dziecka i dziadków którzy przyjeżdżali odwiedzać dziecko.

28 lipca 2010r w następnym piśmie do Sądu na 12 stronach zaatakowała mnie i jego rodzinę

oraz zgłosiła następnych 2 świadków pośrednich  którzy  z mi nie mieli żadnego kontaktu, którym tylko żona opowiadała zmyślone przez nią historie.

Na żadne fakty nie przedstawiła dowodu w trybie art. 6 kc

 

 

 

   Sąd dalej trzymał na polce zażalenia  z dnia 28 maja 2010r

23 lipca 2010r   w piśmie procesowym wskazałem Sądowi aspekty przemocy ze strony żony

   oraz notoryczne utrudnianie kontaktów z synem. Złożyłem wniosek o jednorazowe ustalenie przez Przewodniczącego że ojciec  zabierze syna na 2 tyg.   na wczasy.

 Wniosłem o przyspieszenie rozpatrzenia mojego zażalenia,

 WOBEC UTRUDNIANIA  SPOTKAŃ Z SYNEM TRACIŁEM KONTAKT Z DZIECKIEM.

           Sąd dalej trzymał  na półce zażalenie.

w tej sytuacji :

27 lipca 2010r  znów wystąpiłem z ponagleniem o rozstrzygnięcie miejsca pobytu dziecka  jeśli nie to ustalenie opieki naprzemiennej.

Zwróciłem się ponownie o sądowe wyegzekwowanie od powódki planu wychowawczego określającego przyszłość dziecka oraz   historię operacji na rachunkach bankowych powódki dokumentujących nie udzielanie się powódki w spłatach wspólnego kredytu i czynszu oraz wszystkich opłat funkcjonowania domu  mimo że zarabiała .... tysiące zł. Wskazałem też, że nie jestem wpuszczany do dziecka od czasu wyjazdu:

4 kwietnia Wielkanoc,,1-3maja ,12-13 czerwca 19 czerwca ,17 lipca . 24 lipca żona fizycznie zaatakowała mnie gdy chciałem zostać aż dziecko zaśnie  zostałem zaatakowany, podarła na mnie koszulę i zostałem  wypędzony z domu, wezwano policje oskarżono o pobicie, ale sąd w Brzezinach uniewinnił mnie z karygodnego zarzutu.

  Sąd dalej trzymał  zażalenia i gromadził słane przez powódkę pomówienia

13 sierpnia 2010r  Sąd Okręgowy odrzucił wniosek  o zabezpieczenie miejsca pobytu dziecka przy ojcu,odrzucił alternatywny wniosek z 27 lipca  oddalił wniosek  o zabezpieczenie paszportu  aby zapobiec wywiezieniu dziecka.

Zezwolił natomiast wg wniosku z 23 lipca na zabranie dziecka na wakacje 13do 22 sierpnia mimo ze wniosek  dotyczył dni 7 do  22 ś.

Sąd wyjaśnił że do czasu wydania rozstrzygnięcia przez Sąd Apelacyjny postanowienie z dnia 10 maja 2010 jest nieprawomocne. stąd ponowne wnioski w tej spornej kwestii podlegają odrzuceniu jako niedopuszczalne.

Oto jaka była procedura podjęcia postanowienia z 13 sierpnia ,że dziecko może wyjechać z ojcem:

 postanowienie  podjęte    na  posiedzeniu 13 sierpnia 2010r /piątek/wysłane na  pocztę  20 sierpnia  / piątek po tygodniu  od daty postanowienia  /data stempla wysłania      23 sierpnia       /poniedziałek/ doręczenie pozwanemu  27 sierpnia.

                           Dotyczyło    13 sierpnia do  22 sierpnia!

Na  złożoną  skargę otrzymałem odpowiedź , że powinienem dzwonić  bo jest zainteresowany.

Dzwoniłem 21 razy - rozmowy są nagrywane - posiadam wydruk /biling/   

                           DZIECKO CZEKAŁO NA WYJAZD Z TATĄ Sąd to uniemożliwił!

31 sierpnia 2010r  wniósłem do Sądu pismo procesowe o sprostowanie błędu w postanowieniu z którego nie mógłem skorzystać. Wniosłem o    zmianę terminu na następny miesiąc 13 – 22 września

Dzwoniłem 3,7,8,9,10 i 13, września. Sąd nie wydal postanowienia ponieważ akta były w Sadzie Apelacyjnym,

                                A DZIECKO ZNÓW CZEKAŁO NA WYJAZD Z TATĄ        

17 sierpnia 2010r Sąd oddalił wniosek powódki o dalsze ograniczenie kontaktów ojcu uzasadniając:

Wniosek o ustalenie kontaktów podlega oddaleniu jako przedwczesny  wobec nieprawomocnego postanowienia       o ustaleniu miejsca zamieszkania      małoletniego syna stron.

Dopiero  27 sierpnia 2010r Sąd Okręgowy przesłał do Sądu Apelacyjnego zażalenia z 28 maja 2010r

                          w tym czasie wszystkie sądowe regulacje które miały zapewnić ojcu kontakty z dzieckiem zostały proceduralnie zablokowane.

27 sierpnia 201o otrzymałem z sądu /doręczenie z daty 20 VIII/ postanowienie Sądu

            z 8 czerwca 2010  o ustaleniu alimentów z tą datą, w wys. 1500 zł. a sam płaciłem 800 zł.

Wydajać to postanowienie 8 czerwca i przysyłając  27 sierpnia Sąd uczynił mnie dłużnikiem.

Za too nikt za to nie ponosi odpowiedzialności tylko  któremu następnie Sad nasłał komornika!

1 września 2010r  zaskarżyłem postanowienie o  wysokości  alimentów argumentując, że chce sam wychowywać  dziecko, że zabrano mu je bezprawnie a wysokość 1500 zł przy żądaniu 2500 zł. stanowi naruszenie prawa bo Sąd  nie ustalił stopy życiowej stron a  posługiwał  się dowodami wykradzionymi pozwanemu przez powódkę Wpływy  pieniężne za projekty jakie otrzymałem w   2009 r. dotyczyły realizacji projektów za 3 lata czyli powinny być podzielone przez 3. Ponadto koszty utrzymania dziecka zostały przez żonę tak ustalone że można z tego utrzymać 4 dzieci.

Na nieprawdopodobnie zawyżone koszty wskazał Sąd Apelacyjny, który wydal postanowienie po prawie roku tj. 13 kwietnia 2011rbowiem Sad Okręgowy zaskarżenia nie przesłał zaraz jak je otrzymał.  Jak zatem po takim czasie Sąd Apelacyjny mógł  zmienić zaskarżone postanowienie  skoro minęło tyle czasu a o zwrocie alimentów nie może być mowy mimo wzbogacenia się powódki.

Taka kwota to okup a żądania powódki są jeszcze większe i sięgają 2500 zł  tj. 5000 zł. na 2 letnie dziecko.

Jeśli wina nie jest udowodniona nie wolno karać odebraniem dziecka i zasądzeniem okupu.

 

Dzieciństwo mojego syna ucieka w wyniku zapiekłości matki wymyślającej nowe przeciwności. Dziecko  w sierpniu 2010r wołało:

" Tata zostaje tata nie idzie do pracy.!!!"

Tata nie może zostać ze swoim dzieckiem bo przy dziecku matka wypędza tatę wrzeszcząc!

  Tak właśnie moja żona uczyniła 24 lipca 2010 drąc na ojcu koszulę kiedy trzymał dziecko na ręku.

12 września 2010r  wobec poniżania  mnie w oczach dziecka zdecydowałem się tak jak to zrobiła matka  przywieźć dziecko do siebie do Warszawy. Nie mogłem pogodzić się z odpędzaniem od dziecka , Żona   zachowywała się jak zwierzę które warczy na samca jak ten się zbliży. Przy dziecku ubliżała mężowi    "jesteś tylko dawca nasienia a nie ojcem i na tym twoja rola się skończyła"

Przywiózł synka do domu dziadków którzy go wychowywali potem przyjeżdżali w odwiedziny mimo utrudnień spotykali się z dzieckiem w  Dino parku i ZOO.

Ani razu podczas pobytu dziecko nie wspomniało  o mamie, Szczęśliwie z tata spędził koniec dnia.

Wieczorem 12 września pod dom dziadków  podjechała policja  i żona ze swoim kochankiem.

Przyjechała zabrać dziecko jak powiedziała uprowadzone przez ojca, Kochanek krzyczał  oddaj mi .syna!  Żona krzyczała, że zabrałem jej pieniądze. (jej ukochane pieniądze)

Policja w domu dziadków nie dopuściła do siłowego odebrania dziecka  Przekazała żonie ze dziecko jest wesołe szczęśliwe .Nakazała żonie odjechać  i  skierować się do sądu.

15 września 2010r    żona dokonała wraz z wynajętym detektywem i patrolem interwencyjnym

   policji w Warszawie siłowego odebrania dziecka ze wspólnego mieszkania gdzie dotychczas dziecko mieszkało.14 września  wyjechałem z dzieckiem do swojego mieszkania w Warszawie.

Dokonano wtedy siłowego gwałtu    na dziecku , na ojcu , na babci ojczystej! Okropne wrzaski, dramat bitego przez policjantów ojca oraz babci. Przez dwie godziny trwał tumult ordynarne słowa i krzyki ” gleba  gleb a  i wyzwiska, charczenie duszonego   ojca przez policjantów ,rzucanie ojcem o ścianę krzyk babci. To wszystko zorganizowała matka dziecka w obecności dziecka, Dziecko to widziało i słyszało /dziecko 2,5 letnie!/  Nie pojechała jednak z dzieckiem do Łodzi, Czekała na korytarzu aż skończy się akcja , Potem pojechała z dzieckiem na komendę żeby zeznać przeciwko ojcu.

 

Z komendy wyjechała  o 18 tej /dowód zakończenie przesłuchania przez policję/ a cala akcje rozpoczęła ok. 14 -15/

Na wynajętego detektywa  wydala  6000 zl  z  alimentów płaconych przez mnie. Nie na dziecko!

  Takie postępowanie matki SAD OPIEKUŃCZY w WARSZAWIE  zaakceptował. Zaakceptował to że dziecko zostało odebrane przy pomocy policji i zawarł to w  swojej opinii,

Popierając siłowe odebranie dziecka   z wielka szkodą dla niego Sąd  sam uwłaczał swojej godności.

Sad odmówił mi wykładni, że jeśli 15 września 2010r zameldowała  się znowu w Warszawie to dziecko zgodnie z postanowieniem z 10 maja 2011r przebywało w jej miejscu pobytu. To na jakiej podstawie odbierała dziecko?.  Sobie?

 Wywiozła je po raz drugi....

 

15 września 2010r   żona skierowała do Sądu następne pismo szkalujące mnie.

21 października  2010r żona nie wpuściła  mnie i mojego ojca do zobaczenia się z dzieckiem  oświadczając, że  mogą dochodzić zobaczenia dziecka tylko sądowo.

25 października 2010r  wystosowałem do Sądu kolejne pismo aby mógł być z synem i go wychowywać

                             Sąd nie podjął żadnej decyzji,  mimo że była już decyzja Sadu apelacyjnego z 8 października.

16 listopada 2010r     wystosowałem do Sądu kolejne ponaglenie o rozpatrzenie wniosku o opiekę nad dzieckiem :

15 grudnia 2010 napisałem do Sądu wniosek o natychmiastową decyzję. Zbliżały się święta

                             Bożego Narodzenia a dziecka nie widziałem od 15 września. Wskazywałem  sądowi że żona  wraz z sądem niszczy  szczęśliwe dzieciństwo  3 letniego dziecka a sfera uczuciowa dziecka i ojca jest niszczona.

 W sprawach dziecka Sąd winien działać szybko

20 grudnia2010r  czyli przed samymi świętami żona  nie szczędziła czasu aby napisać pismo  na 14 stronach w  którym przedstawiła powody nie dopuszczania ojca do dziecka traktując dziecko jako kartę przetargową. Wszystkie powody wyłuszczone w piśmie żony można przeczytać w innych pozwach innych kobiet opracowanych przez wyspecjalizowane kancelarie adwokackie /por. stenogram z sejmowej  komisji wypowiedzi pos. I Arent i pos ,Z. Zdanowskiej/

20 grudnia 2010r.  poniedziałek  otrzymałem postanowienie Sądu z 10 grudnia że mogę przez 4 godziny zobaczyć dziecko w Wigilię i drugi dzień Świąt.   w mieszkaniu matki.

24 grudnia 2010r  pojechałem ze swoim ojcem do syna. Wcześniej dzwoniłem nikt nie odbierał telefonu. Nagrałem wiadomość teściowi na komórkę. Nie zostaliśmy wpuszczeni. Wróciłem, pokonałem w wigilie 300 km.

 26 grudnia 2010r II dzięń świąt sytuacja była analogiczna  nie zobaczyłem się z dzieckiem.

 

               ROK 2011

Dalej nie ma kontaktu z dzieckiem

Można spokojnie pracować? Można jeździć do dziecka i nie być wpuszczanym ?

       można przy akceptacji Sądu Opiekuńczego!

8 i 9 stycznia2011 był następny termin  ustalony przez Sąd. Wraz z dziadkiem ojczystym nie zostałem wpuszczony  do domu

Nie pomogła tez policja.

22 stycznia 2011r pierwszy raz  zostałem wpuszczony do dziecka pierwszy raz od 15 września 2010r

   Dziecko nie poznało swojego ojca! Paluszkiem syn wskazał ten pan to  kto?

                 Na złożoną skargę do prezesa Sądu dlaczego tak długo trwa procedura ustalania przez sąd kontaktów z dzieckiem Prezes Sądu w piśmie z 1 lutego 2011 WIZ041-31/11/R odpowiedzialność zrzucił na Sad Apelacyjny, który zwrócił akta dopiero 3 grudnia a wcześniej odmówił wypożyczenia akt.

Dla  ojca dziecka nie jest to pojęte.

17 lutego 2011r  Sąd zarządził pierwszą  rozprawę rozwodową  - prawie po roku, kiedy gromadził bezzasadnie pisma procesowe w których już sam nie potrafi się poruszać

A DZIECKO CZEKA NA TATĘ

Sadmnie nie przesłuchał . Przesłuchał  za to świadków pośrednich  oraz niby opiekunkę - fotografa, którą pozwana zatrudniła na 8 dni przed wyprowadzką.

Sąd nie dopuścił do głosu ojca choć widział ze za konfliktem nie dopuszczania ojca do syna stoi i czeka mały chłopczyk który miał teraz 3 i pól roku

Po pół roku nie widzenia taty a po półtora roku od wyjazdu matki z dzieckiem Sad zarządził badanie RODK

RODK ustalił termin na 10 maja2011r

Sąd nie przesłał akt do RODK

RODK ustalił nowy termin 14 lipca 2011r ROD napisał też mi abym przyniósł na badanie świadectwa szkolne oraz zeszyty  z języka polskiego    i matematyki.  Nie zauważ tylko że dotyczy to 3 letniego dziecka...

(trzy kropki to mało)

 

7 stycznia 2011   zwróciłem się ponownie   do sądu na brak reakcji  na nie dopuszczanie ojca do dziecka przez matkę.

Ponownie wniosłem o opiekę naprzemienną i kontakty telefoniczne.

Kopią  pisma  zwróciłem się do Rzecznika Praw Dziecka o pomoc. Nie otrzymałem pomocy.

OD 9 miesięcy dziecko czeka na ojca

14 stycznia Sad wydał postanowienie , że nie jest właściwy do ukarania powódki grzywną za niedopuszczanie do dziecka i zarządził sprawę przekazać do Sądu w Łodzi,

(sad  Łodzi wczesniej nie był właściwym aby wdać kontakty ojcu)

 Sąd postanowinie nie przekazał. !!!

 

8 marca 2011r  Sąd oddalił wniosek  o kontakty telefoniczne

Sąd wydał postanowienie które nie było dokończone.

Nie zawierało treści.!!!!     ( to już nawet  było śmieszne)

 Dziecko czekało na telefon od taty ....przekazałem żonie  komórkę do rozmów z dzieckiem....

17 lutego 2011r  wystąpiłem  o rozszerzenie kontaktów co sobota i zmianę godzin wizyt, ponieważ żona kładła dziecko późno spać na drzemkę  popołudniową  zanim synek się rozbudził  trzeba było wyjeżdżać.

Wniosłem także o tygodniowy pobyt z dzieckiem...

11 marca 2011r  żona wniosła ostry protest przeciw rozszerzeniu kontaktów bo nie będzie mogła z synkiem wyjechać na weekend Napisała ze oponuje przeciw rozszerzeniu spotkań. Wniosła tez o powołanie biegłego psychologa klinicznego dla zbadania mnie.

 16 marca 2011r Sad rozszerzył  kontakty

    Jednak nie były one realizowane .do 16 lipca....Jeździłem do dziecka. Żona mnie nie wpuszczała.

23 marca 2011r  złożył zażalenie na odmowę kontaktów telefonicznych, a dopiero

 30 maja 2011r żona wniosła znów ostry protest przeciwko telefonicznym kontaktom ojca z dzieckiem.

4 kwietnia 2011r  musiałwm się bronić przed nieuzasadnionym    odrzucaniem kontaktów telefonicznych ponieważ dziecko rozmawia z matką przez telefon i z babcia macierzystą.

14 kwietnia 2011żona napisała następne pismo procesowe aby nie dopuścić do kontaktów z dzieckiem

16 lipca 2011dopiero  pierwszy raz z postanowienia Sądu z 16 marca żona  wpuściła mnie do dziecka w sobotę.

          Występowałem do sądu - przedstawiałem dowody jak teściowa zamyka   przede mna drzwi a matka rano  wyjeżdża z dzieckiem aby nie spotkało się z ojcem mimo że ojciec  jechał co sobota  rano  140 km z Warszawy żeby zobaczyć dziecko.

 Sąd nie reagował.

14 lipca 2011odbyło się badanie w RODK po półtora roku od wywiezienia dziecka przez matkę Sąd zarządził:

 badanie więzi z kim dziecko jest bardziej związane.

 Rzecznik Praw Dziecka w piśmie generalnym do Ministra Sprawiedliwości zwracał uwagę na bezsensowność  takiego badania które jest przeprowadzane kiedy dziecko nie przebywając z ojcem nie wie kto to jest tata /3 letnie!/

 20 września2011r po 9 miesiącach Sąd wydał postanowienie  i dopiero wtedy wyjaśnił ze „kurator sądowy ma jedynie nadzorować kontakty z synem ,nie zaś być przy nich obecny”

Żona zarządziła wraz ze swoim adwokatem i Sądem Rodzinnym w Lodzi ustalili  obecność kuratora.

To jakie znaczenie mają postanowienia Sądu Okręgowego rozwodowego który jest sądem opiekuńczym.!

20 września 2011r  wniósł zastrzeżenia do opinii RODK. W opinii nie zostały przekazane uwagi skierowane przez psychologa do matki dziecka. Dlatego zgodnie ze Standardami Sąd powinien zażądać z RODK protokołu z badania .Jeśli w protokole nie ma pouczeń psychologa skierowanych do matki na temat utrudniania przez nią kontaktów i że zakupoholizm pozwanej to psychoza a także to że  ma mieć niekontrolowane obecnością    kuratora  spotkania z dzieckiem należy podważyć opinię. 

30 września 2011Sąd ustalił kontakty w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia. W uzasadnieniu napisał cyt. "Pozwany będzie miał możliwość kontaktu z dzieckiem w jeden dzień każdego z tych świąt”.

Drugi dzień Świąt jest za wigilię i pierwszy dzień świąt?  tego nie rozumie a zapewne nie rozumie tego Sąd   .Czy sąd wie co ustalił?

 

3 października  2011 żona oprotestowała wszystkie kontakty ojca z synem

26 października 2011r odbyła się trzecia rozprawa rozwodowa - przesłuchano moich rodziców moich  dwóch świadków bezpośrednich,

Nie przesłuchano stron.

Gdzie jest zatem dobro dziecka i jego szczęśliwe dzieciństwo.?

Jedynym rozwiązaniem jest odwołanie sędziego referenta od prowadzenia tej sprawy, za izolację od dziecka, dyskryminowanie  mnie w kontaktach z dzieckiem, ,bezzasadne  rozciąganie sprawy rozwodowej poprzez dopuszczanie do słania przez drugą stronę dziesiątek pism procesowych zmuszających mnie do obrony, ataku, co odbija się na mojej sytuacji zarobkowej i na zdrowiu.

Sąd chce złamać mnie. Odrzuca wszelkie wnioski o kontakty i opiekę naprzemienna, która rozwiązałaby konfliktowa  sytuację i

    Szczęśliwe dzieciństwo synka mija bezpowrotnie  za przyczyną Sądu Okręgowego  w Warszawie. 

  

 

dlaczego to takie długie... tak to długa historia, ba sąd to ciągnie a posłowie zapytani o zmianę prawa w Polsce  - co mi tu przynosicie 2 strony.... ja myślałem, że to większy problem

Tak to większy problem....

                                                                                       Michał Fabisiak 01 2012